WARSZAWSKI PORTAL ROZWODOWY

phone   T. 22 403 77 03 
phone   T. 693 445 280 
ZAMÓW POZEW ON-LINE
on-line
NEWESLETTER
Email

Definicja i przesłanki przypisania winy

Wina w rozkładzie pożycia, to nic innego jak określenie w wyroku rozwodowym przez sąd który z małżonków ponosi winę za rozpad więzi małżeńskich i przyczynienie się do orzeczenia rozwodu. Przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego nie definiują pojęcia winy, jego znaczenie wyjaśnia nauka prawa cywilnego.

Dla przypisania określonemu podmiotowi winy niezbędna jest:

  • obiektywna niewłaściwość postępowania (bezprawność) polegająca na sprzeczności z ustawą lub zasadami współżycia społecznego

  • ocena możliwości przewidywania znaczenia swojego postępowania i skutków tego postępowania

  • ocena możliwości zapobieżenie określonym skutkom i ocena zachowania mającego na celu zapobieżenie tym skutkom lub zgoda na ich wystąpienie

Jak z powyższego wynika do przypisania małżonkowi winy nie jest konieczne, by zamiarem małżonka było objęte określone działanie lub zaniechanie, zmierzające do rozkładu pożycia, lecz wystarczy możliwość przewidywania znaczenia skutków danego działania lub zaniechania naruszającego przepisy prawa.

Chodzi tu w szczególności o przepisy stanowiące o obowiązkach małżonków w małżeństwie. Takimi obowiązkami są:

  • obowiązek wspólnego pożycia

  • obowiązek wzajemnej pomocy

  • obowiązek wierności

  • obowiązek współdziałania dla dobra rodziny

Orzekając o winie sąd winien brać pod uwagę nie wszelkie możliwe powody rozkładu pożycia, lecz jedynie te, które faktycznie do rozkładu pożycia doprowadziły. Nawet popełnienie przestępstwa na szkodę współmałżonka tylko wtedy może uzasadniać orzeczenie rozwodu z jego winy (współwiny), jeżeli miało wpływ na rozkład pożycia małżeńskiego. Dopiero ustalenie powyższego wpływu uzasadnia obciążenie winą tego małżonka za rozkład pożycia.

Wybrane poglądy Sądu Najwyższego nt. winy rozkładu pożycia.

Związanie się jednego z małżonków z innym partnerem w czasie trwania małżeństwa lecz po dacie, w której nastąpił już zupełny i trwały rozkład pożycia między małżonkami nie daje podstawy do przypisania temu małżonkowi winy za ten rozkład.

Jeśli sąd przyjmuje z jednej strony, że małżonek przyczynił się do rozkładu pożycia małżeńskiego, to nielogicznym jest aby nie przypisał temu małżonkowi także winy. W takim wypadku istnieje podstawa do złożenia apelacji i żądania zmiany wyroku w zakresie winy.

Dla przyjęcia współwiny stron w rozkładzie pożycia małżeńskiego bez znaczenia jest okoliczność, która z nich zawiniła w większym, a która w mniejszym stopniu.

Zachowania polegające na urządzaniu awantur, obrzucaniu małżonka wyzwiskami, upublicznianiu pogłosek i pomówień o jego intymnych kontaktach z inną kobietą w miejscu pracy i wśród znajomych stanowią wystarczające usprawiedliwienie dla przyjęcia współwiny rozkładu pożycia małżeńskiego.

Dla ustalenia winy małżonka może być istotne jego zachowanie już po fakcie rozkładu pożycia małżeńskiego stron, o ile pogłębiło ono lub utrwaliło ten rozkład. W każdej sytuacji należy ocenić, czy istnieje związek przyczynowy między określonym zawinionym zachowaniem małżonka a rozkładem pożycia małżeńskiego, a więc czy zachowanie to stało się przyczyną rozkładu pożycia albo rozkład ten pogłębiło lub utrwaliło. Należy ocenić, czy gdyby do takiego zachowania nie doszło, rozkład małżeństwa by nie nastąpił albo byłyby szanse na reaktywowanie pożycia.

Przykładem zachowań pogłębiających (czy też utrwalających), rozkład pożycia mogą się przejawiać:

  • w jaskrawych objawach braku harmonii

  • brakiem zrozumienia

  • brakiem tolerancji

Pogłębienie rozkładu, który nawet zapoczątkowany przez jednego z małżonków, nie może być traktowane jako dopuszczalna kompensata za nieodpowiednie zachowanie się (czy pojedynczą reakcję) drugiego małżonka.

Wina jako element stanu psychicznego wymaga poczytalności. Z tego względu nie można przypisywać współmałżonkowi winy za rozkład pożycia, gdyby do tego rozkładu doszło w wyniku działań małżonka w stanie wyłączającym świadome powzięcie decyzji.

Skutki orzeczenia winy

Orzeczenie o winie małżonków w rozwodzie (rozkładzie pożycia):

  • określa możliwości, zakres i czasokres domagania się alimentów od drugiego małżonka po rozwodzie.

  • co do zasady nie stanowi przesłanki w postaci ważnego powodu do domagania się ustalenia nierównych udziałów w majątku wspólnym.

O obowiązku alimentacyjnym pomiędzy byłymi małżonkami piszemy tutaj.

W wpływie winy w rozwodzie na podział majątku wspólnego piszemy w artykule: Wina a podział majątku wspólnego.

Wina a podział majątku wspólnego. Żądanie ustalenia nierównych udziałów w majątku wspólnym

Co do zasady błędne jest przekonanie, iż orzeczenie winy w rozwodzie wpływa na ukształtowanie pozycji małżonka winnego bądź niewinnego w postępowaniu o podział majątku wspólnego. W postępowaniu o podział majątku wspólnego wina w rozkładzie pożycia nie ma co do zasady znaczenia. Opinię taką wyraził Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 7 czerwca 2000 roku w sprawie III CKN 455/00 gdzie stwierdził, iż Wina rozkładu pożycia małżeńskiego, stwierdzona w wyroku rozwodowym, nie przesądza o istnieniu ważnych powodów w rozumieniu art. 43 § 2 ustawy z 25 lutego 1964 r. Kodeks rodzinny i opiekuńczy.

Małżonkowie mają co do zasady równe udziały w majątku wspólnym. Jednakże z ważnych powodów każdy z małżonków może domagać się ażeby ustalenie udziałów w majątku wspólnym nastąpiło z uwzględnieniem stopnia, w którym każdy z nich przyczynił się do powstania tego majątku. Takim właśnie ważnym powodem jest najczęściej wina w rozkładzie pożycia związana z tym, że rozpad pożycia nastąpił właśnie z powodu znikomego przyczyniania się do powstawania majątku wspólnego, braku zaangażowania w wychowanie dzieci i prowadzenie domu. Jeśli natomiast wina w rozkładzie pożycia związana była ze zdradą fizyczną i emocjonalną przy pełnym zaangażowaniu osobistym w powstawanie majątku wspólnego niezależnie od stopnia przyczynienia się do powstania tego majątku to takie ustalenie winy nie powinno wywierać wpływu na równy podział majątku wspólnego. Kwestia ta jednak jest ocenna albowiem przepis stanowi o „ważnych powodach” z jakich może zostać ustalony nierówny udział małżonków w majątku wspólnym. W większości spraw jednak o podział majątku wspólnego, niezależnie od orzeczonej winy następuje podział w stosunku 1/2:1/2. Należy zauważyć, iż dzieje się tak też dlatego, że strony zwykle nie domagają się ustalenia nierównych udziałów w majątku wspólnym a podział następuje w pewnym czasokresie po orzeczeniu rozwodu, kiedy to negatywne emocje związane z orzeczeniem winy ulegają wyciszeniu a strony utrwalają się w przekonaniu, iż każda z nich ma równy, niezmienny udział w majątku wspólnym i nic w tym zakresie nie można zrobić. Także pełnomocnicy stron często nie wskazują na ten aspekt sprawy albowiem wiąże się to zwykle z przedłużeniem postępowania dowodowego i wykazywaniem istnienia niedookreślonych w przepisie ważnych powodów. To z kolei zniechęca zarówno strony jak i profesjonalnych pełnomocników do zajmowania się tą kwestią. Dla szybkości postępowania odstępują oni od domagania się ustalenia nierównych udziałów w majątku wspólnym.

Oto prawda, która może wynikać z dominującego orzecznictwa SN, które to orzecznictwo stoi na stanowisku, iż możliwym jest prowadzenie egzekucji z udziału małżonka we własności nieruchomości wchodzącej uprzednio w skład majątku wspólnego.

To orzecznictwo prowadzi do możliwości zabrania małżonkowi tego co mogłoby mu przypaść w wyniku podziału majątku wspólnego. Otóż czasami się tak zdarza (wcale nierzadko), że składnik majątku (najczęściej nieruchomość) została nabyta (lub wybudowana) w czasie małżeństwa za środki pochodzące z majątku osobistego tylko jednego z małżonków (np. z jego pieniędzy zgromadzonych przed zawarciem związku lub z darowizny od jego rodziców albo i z tego i z tego. Wówczas małżonek taki w sprawie o podział majątku wspólnego najczęściej zgłasza wniosek o przyznanie jemu na wyłączną własność tejże nieruchomości bez spłat ani dopłat. Jeśli wykaże, że drugi współmałżonek nie przyczynił się do powstania majątku wspólnego (tu. zakupu lub sfinansowania budowy) to sąd z pewności przyzna jemu na wyłączną własność tą nieruchomość (zakładam, że ta nieruchomość stanowi jedyny składnik majątku podlegającemu podziałowi).

Może się to okazać niemożliwe bo wcześniej wierzyciel małżonka dłużnika zlicytował „jego” udział, zgodnie z dominująca linią orzecznictwa.

W jednym z ostatnich orzeczeń w tej materii (uchwale
z dnia 17 kwietnia 2015 r. w sprawie o sygnaturze III CZP 9/15) Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wskazał na rzekomy sposób obrony małżonka w takiej sytuacji:

Małżonek niebędący dłużnikiem dysponuje środkami prawnym, za pomocą których może przeciwdziałać egzekucji z udziału w przedmiocie wchodzącym w skład majątku wspólnego, jeżeli twierdzi, że taka egzekucja narusza jego prawa. Od jego aktywności zależy przede wszystkim to, czy dojdzie do ustalenia nierównych udziałów w majątku wspólnym, a jeśli tak się stanie, to jest on uprawniony do wytoczenia powództwa o zwolnienie zajętego przedmiotu od egzekucji w zakresie, w jakim wskutek wydanego orzeczenia zajęcie wykracza poza udział należący do małżonka, przeciwko któremu kieruje się egzekucja. W celu zapobieżenia zbyciu tej części udziału małżonek jako powód w procesie o zwolnienie od egzekucji może również ubiegać się o udzielenie zabezpieczenia poprzez zawieszenie postępowania egzekucyjnego (art. 755 § 1 pkt 3 KPC). Zabezpieczenie takie małżonek może uzyskać nawet na etapie postępowania o ustalenie nierównych udziałów. Jeżeli żądanie to połączy z wnioskiem o podział majątku wspólnego (art. 567 KPC), to w postępowaniu podziałowym będzie mógł uczestniczyć również wierzyciel (art. 510 § 1 KPC) i wówczas uzyskaniu zabezpieczenia przez zawieszenie postępowania egzekucyjnego nie będzie sprzeciwiać się zasada, że jego udzielenie nie może ingerować w prawa osób niebiorących udziału w postępowaniu, w którym go udzielono.

Klika uwag do tego.

Po pierwsze  małżonek nie jest ustanowionym z mocy prawa uczestnikiem żadnego z postępowań egzekucyjnych dot. małżonka dłużnika więc formalnie nikt go nie ma obowiązku zawiadamiania o zajęciu udziału czy prowadzeniu z niej egzekucji. A więc gdy małżonek ten przebywa np. na dłuższym urlopie, poza granicami kraju, albo zwyczajnie nie interesuje go w obecnym czasie podział majątku bo ma na głowie zupełnie coś innego to może się okazać, że udział zostanie zlicytowany. I co wówczas?

Po wtóre, dlaczego coś, o czym jest przekonany, że należy do niego ma zależeć od jego aktywności? Jest to absurdalne założenie, o tym że małżonkowie po rozwodzie uczestniczą w życiu drugiego ex-małżonka i kontrolują czy jest on czy nie jest dłużnikiem jakiegoś wierzyciela.

Jeśli nawet uprzednio nie dojdzie do licytacji i małżonek dowie się o zajęciu to musi się wysilić  i udowodnić w danym momencie, że ma interes w tym aby zwolnić zajęty przedmiot spod egzekucji w trybie art. 841 Kpc. A najśmieszniejsze jest to, że ma na to tylko miesiąc od dowiedzenia się. Cóż jak nie znajdzie pieniędzy na prawnika w terminie miesiąca to na 100 procent nie będzie wiedział o prawie żądania zwolnienia spod egzekucji i wykazania, iż zajęcie narusza jego prawa; a co dopiero z udowodnieniem tego.

Biorąc pod uwagę jak polskie sądy podchodzą do wykładni interesu prawnego w zabezpieczeniu uwierzcie mi bardzo trudno jest wykazać, że małżonek nie będący dłużnikiem ma interes w zawieszeniu postępowania egzekucyjnego choć dla wszystkich jest to oczywiste. Sądy po prostu traktują małżonka, który żąda zwolnienia  udziału spod egzekucji i żąda do tego czasu zabezpieczenia przez zawieszenie postępowania egzekucyjnego (w którym w tym czasie może nastąpić zbycie tegoż udziału) jak działającego w zmowie z małżonkiem – dłużnikiem.

Również w postępowaniu o podział majątku wspólnego sądy odmawiają zawieszenia postępowania egzekucyjnego, w którym zajęto udział i w którym ma nastąpić zbycie licytacyjne tego udziału. Odnosimy wrażenie, że ważniejszy jest wierzyciel, który zaspokoi się nie swoim majątkiem a majątkiem byłego małżonka swojego dłużnika… Prawda, że to tragiczne, że to się może stać w majestacie prawa a to dlatego, że większość sądów ślepo patrzy na wykładnię prawa SN a już prawie w ogóle nie zastanawia się nad konsekwencjami swoich działań…

Logika sądów powinna prowadzić do wniosku, że nie można zając udziału i egzekwować z niego przed dokonaniem podziału majątku wspólnego. Właśnie po to jest przepis art. 912 Kpc aby wierzyciel mógł żądać podziału majątku wspólnego a następnie mógł się zaspokoić z tego co małżonkowi – dłużnikowi przypadnie z tego podziału. Zajęcie i sprzedaż udziału przed podziałem majątku istotnie narusza prawa drugiego małżonka. Nie wiemy bowiem jakie uprawnienia mu przysługują względem tego majątku (np. jakie przesunięcia z majątku osobistego na majątek wspólny nastąpiły, czy małżonek ten nie ma uzasadnionego roszczenia o ustalenie nierównych udziałów w majątku wspólnym i in.). Dlatego jakiekolwiek działania względem tego majątku winny być w Kpc zabronione a z pewnością przy istnieniu art. 912 Kpc orzecznictwo nie powinno o tym przesądzać bo dochodzi do absurdów opisanych powyżej. Małżonek nie będący zaś dłużnikiem jest natomiast zmuszany do czuwania nad majątkiem (nie może np. na dłużej wyjechać) bo pod jego nieobecność można skutecznie zająć i sprzedać udział, do którego w odległym (z jego punktu widzenia) procesie miałby pełne prawa.

Prawda, że polskie orzecznictwo może zrobić z porządnego obywatela ofiarę i okraść go na rzecz wierzyciela ex – małżonka?

 

Autor: Marcin Budziak

Wróć do góry